Kaznodzieja - MaryYvonne

Tekst: Kaznodzieja Cień rzuca stary, spękany zbór Na niebie krąży stado wron Zdejmujesz czarny, ciężki gorset Na twarde łóżko rzucasz go Nie ma tu świętych, zgasnął ołtarz Został nam tylko grzeszny pot I ta melodia, która w żyłach Zaczyna swój szaleńczy lot Kochaj mnie, dotykaj mnie! Niech ryczy bas, niech pęka grunt! Kochaj mnie, dotykaj mnie! Przez tę złą noc, przez ten nasz bunt! Szarpnij za struny, rozpal krew Niechaj gitary głośno łkają W tym dzikim tańcu naszych ciał Gdy usta spragnione siebie znają! Zsuwam ci suknie z bladych ramion Wbijasz paznokcie w chłodny kark Za oknem wyje stary pies W uścisku naszych splecionych warg Masz w oczach ogień, w dłoniach moc Zdzierasz ze mnie ostatni strach Przetrwamy razem tę złą noc Choćby jutro został pył i piach Kochaj mnie, dotykaj mnie! Niech ryczy bas, niech pęka grunt! Kochaj mnie, dotykaj mnie! Przez tę złą noc, przez ten nasz bunt! Szarpnij za struny, rozpal krew Niechaj gitary głośno łkają W tym dzikim tańcu naszych ciał Gdy usta spragnione siebie znają! Skóra przy skórze. Mocniej. Głębiej. Twój oddech parzy jak żar. Nie patrz wstecz. Nie pytaj o jutro. Teraz liczy się tylko ten dar. Kochaj mnie, dotykaj mnie! Niech ryczy bas, niech pęka grunt! Kochaj mnie, dotykaj mnie! Przez tę złą noc, przez ten nasz bunt! Szarpnij za struny, rozpal krew Niechaj gitary głośno łkają W tym dzikim tańcu naszych ciał Gdy usta spragnione siebie znają! Tylko ty... Dotykaj mnie... Aż pęknie noc.