Hong Kong #5 - Lion Rock

Zapraszam do obejrzenia piątej części materiału z naszej podróży do Hong Kongu, którą odbyliśmy w lutym 2026. To był chyba najbardziej intensywny dzień jak do tej pory... Wcześnie rano pojechaliśmy na Kowloon, aby zjeść śniadanie w słynnym Australia Dairy, o którym piszą i mówią całe internety... No cóż, niech mówią i piszą, nam nie podeszło... Po śniadaniu pojechaliśmy do Sha Tin, aby zobaczyć świątynię 10 tysięcy Buddów... Następnie podjechaliśmy busikiem kilka przystanków w okolice Shui Chuen i zaczęliśmy nasz trekking na Lion Rock. Niby tylko 495m n.p.m. nie mniej jednak łatwo nie było. Trochę metrów w górę i w dół trzeba było zrobić. Ścieżki wąskie i strome, łatwo o kontuzję. Koniec końców weszliśmy na szczyt i mogliśmy podziwiać panoramę miasta i wyspy... Udało się też polatać dronem :) Po zejściu ze szczytu odwiedziliśmy świątynię Sik Sik Yuen Wong Tai Sin. Następnie pojechaliśmy metrem w inny rejon Kowloon, aby zjeść obiad. Tym razem wybór padł na One Dim Sum. To lokal, w którym jadłem podczas mojego poprzedniego pobytu w Hong Kongu, jakieś 8 lat temu... Jedzenie wyśmienite :) Najedzeni udaliśmy się na dłuuuugi spacer do Kowloon City. Chcieliśmy zobaczyć miejsce, gdzie kiedyś stało słynne blokowisko, najbardziej zaludnione miejsce na świecie. Miejsce rozsławione też przez film Krwawy Sport, z powodu nielegalnego turnieju walk, który się tam odbywał. Oczywiście byłem tam też 8 lat temu, ale za dnia. Tym razem byliśmy już prawie wieczorem. Nie zmienia to faktu, że miejsce ma swój urok i człowieka przechodzą ciary jak się ogląda makietę i zdjęcia z tamtych lat...