9 DOSTAWCZAKÓW z PRL, które ZNIKNĘŁY z naszych DRÓG na zawsze

Pamiętacie ten dźwięk? Warczący silnik na wąskiej uliczce, skrzyp tylnych drzwi i zapach benzyny zmieszany z zapachem świeżego chleba. Przez dziesięciolecia te pojazdy były krwiobiegiem peerelowskiej gospodarki - woziły wszystko, od cegieł po chleb, od nawozu po całe rodziny jadące w niedzielę do kościoła. W tym filmie przypominamy sobie 9 furgonów i samochodów dostawczych, które zniknęły z naszych dróg na zawsze. Zaczniemy od Lublina 51 - pojazdu, którego nie kochał nikt, ani inżynierowie, ani kierowcy, a mimo to przez całe lata 50. dźwigał na sobie połowę peerelowskiej gospodarki. Przejdziemy do Żuka - samochodu, który naprawdę pokochała cała Polska, stał pod każdym sklepem, każdą pocztą, każdą remizą strażacką, i przez prawie 40 lat trafił do 31 krajów świata, łącznie z Egiptem, gdzie produkowano go pod nazwą Ramzes. Opowiemy o Warszawie Furgon - dostojnym samochodzie osobowym przerobionym na dostawczaka, o Syrenie Bosto, która wypełniła lukę między za dużym Żukiem a za małym maluchem, i o Tarpanie, który w poniedziałek woził nawozy, we wtorek zboże, a w niedzielę całą rodzinę do kościoła. Poznacie historię Stara ze Starachowic, bez którego nie ruszyłaby ani jedna cegła powojennej odbudowy Warszawy, oraz Jelcza 315 - gwiazdy popularnego serialu "Droga", który dotarł nawet na himalajskie szlaki pod Lhotse. A na koniec - Honker, nazwany na cześć bojowego kryptonimu żołnierzy spod Monte Cassino, oraz Lublin 33, historia zmarnowanej szansy i spóźnionego szczęścia, który wyjechał na rynek dokładnie wtedy, gdy Polska stała się już zupełnie innym krajem. Jeden z tych pojazdów do dziś dzieli Polaków na dwa obozy - ale o tym opowiemy dopiero na końcu filmu. Subskrybujcie kanał, bo przed nami jeszcze wiele takich wspomnień z PRL-u. A w komentarzu napiszcie, który z tych dostawczaków pamiętacie z dzieciństwa albo widzieliście na własne oczy. #PRL #motoryzacjaPRL #dostawczakiPRL #wspomnieniazPRL #polskiesamochody