HGM - Lwowskie Puchacze | Gdy Anglia spała, Polska czuwała

Pieśń o tych, którzy polowali w ciemności, gdy nad Anglią szły nocne bombowce. 307 Dywizjon Myśliwski Nocny „Lwowskich Puchaczy” był polską jednostką lotniczą walczącą w Wielkiej Brytanii podczas II wojny światowej. Jego załogi broniły południowo-zachodniej Anglii, szczególnie rejonu Exeter, przed nocnymi nalotami Luftwaffe, a później latały m.in. na de Havilland Mosquito w misjach przechwytujących i ofensywnych nad terytorium przeciwnika. To utwór o cichej, trudnej służbie ludzi, którzy nie szukali światła reflektorów — tylko celu w ciemności. 🔥 Subskrybuj, aby nie przegapić kolejnych premier! "Lwowskie Puchacze" Gdy noc zapada nad obcą ziemią, nie każdy śpi pod czarnym snem. Są tacy, którzy patrzą w ciemność, bo wróg nadchodzi właśnie w niej. Nie w blasku dnia, nie w huku sławy, lecz tam, gdzie milknie każdy głos, wznosili skrzydła ponad dachy, czytając mroku zimny los. Z daleka grzmiały ciężkie silniki, nad miastem drżał czerwony blask, a oni szli przez czarne chmury, gdzie śmierć miała swój nocny szlak. Lwów był daleko, lecz żył w ich znakach, w sercach pod płaszczem stalowych chmur. Nieśli go w ciszy, przez ogień i strach, nad obcą ziemią pełniąc swój dyżur. Lwowskie Puchacze, strażnicy nocy, w oczach im błyszczał daleki dom. Gdy wróg nadlatywał w ciemności, oni uderzali go niczym grom. Lwowskie Puchacze, skrzydła ze stali, cicho jak cień, lecz twardo jak sąd. Nad obcym niebem Polacy czuwali, aż świt wypalił ostatni front. Nie było fanfar przy każdym starcie, nie było miejsca na wielki gest. Był zimny kokpit, rozkaz na kartce, i krótki oddech, nim ruszył ster. Czarna godzina, reflektor w chmurach, radiowy szept i urwany ślad. Gdy cień bombowca niknął za mgłami, Puchacz już cicho siadał mu na kark. Nieśli pamięć o mieście utraconym, o lwowskim bruku, o dawnych dniach. A kiedy noc pękała od ognia, ich gniew miał skrzydła, a serce — stal. Lwowskie Puchacze, strażnicy nocy, w oczach im błyszczał daleki dom. Gdy wróg nadlatywał w ciemności, oni uderzali go niczym grom. Lwowskie Puchacze, skrzydła ze stali, cicho jak cień, lecz twardo jak sąd. Nad obcym niebem Polacy czuwali, aż świt wypalił ostatni front. Nie każda chwała świeci za dnia, nie każdy orzeł leci przez blask. Czasem zwycięstwo ma kolor mgły, i słychać je tylko przez radia trzask. Nie każda bitwa ma werbli grzmot, nie każda służba to jasny lot. Czasem ojczyzna przez ciemność trwała, w skrzydłach Puchacza, gdy Anglia spała. Lwowskie Puchacze, strażnicy nocy, w oczach im błyszczał daleki dom. Gdy wróg nadlatywał w ciemności, oni uderzali go niczym grom. Lwowskie Puchacze, skrzydła ze stali, cicho jak cień, lecz twardo jak sąd. Nad obcym niebem Polacy czuwali, aż świt wypalił ostatni front. A gdy ucichły dalekie działa, został ich znak i nocny lot. Lwowskie Puchacze — Polska czuwała, nawet gdy świat pogrążył mrok.