Loki blond, Mariusz Parlicki

Jak na niebie się kłębią obłoki, jej na głowie kłębiły się loki złote blond, w blasku słońca błyszczące, jak kaczeńce rozsiane po łące. Jak na niebie się kłębią obłoki, jej na głowie kłębiły się loki złote blond, w blasku słońca błyszczące, jak kaczeńce rozsiane po łące. Letni wietrzyk nieśmiało je muskał, niczym chłopak ukradkiem na randce, nim ośmieli się cmoknąć ją w usta w romantycznej parkowej altance, nim ośmieli się cmoknąć ją w usta w romantycznej parkowej altance. Jak na niebie się kłębią obłoki, jej na głowie kłębiły się loki złote blond, w blasku słońca błyszczące, jak kaczeńce rozsiane po łące. Jak na niebie się kłębią obłoki, jej na głowie kłębiły się loki złote blond, w blasku słońca błyszczące, jak kaczeńce rozsiane po łące. Nie zapomnę dziewczyny tej loków w blasku słońca spomiędzy obłoków i nie stracę już nigdy ochoty, by w jej loki się wplątać jak motyl, i nie stracę już nigdy ochoty, by w jej loki się wplątać jak motyl. Jak na niebie się kłębią obłoki, jej na głowie kłębiły się loki złote blond, w blasku słońca błyszczące, jak kaczeńce rozsiane po łące. Jak na niebie się kłębią obłoki, jej na głowie kłębiły się loki złote blond, w blasku słońca błyszczące, jak kaczeńce rozsiane po łące. Mariusz Parlicki