Warszawa (sł. Krzysztof Kamil Baczyński)

Bryła ciemna, gdzie dymy bure, poczerniałe twarze pokoleń, Miasto, Warszawa, Cierpienie, Śmierć, Ruiny, niedotknięte miłości chmury, Odrodzenie przeorane cierpienia role. Miasto groźne గak obryw trumny. Czasem głuchym గak burz maczugą zawalone w przepaść i dumne గak lew czarny, co kona długo. Wparło łapy ludzkich roగowisk w głuchych ulic rowy wygasłe, warcząc czeka i węszy groby w nocach krwawych i w gromach గasnych. Jeszcze przez nie naగeźdźców lawa గako dym się duszny przewlecze, zetnie głowy, posieగe trawy na miłości, krzywdzie człowieczeగ. Jeszcze z wieku w wiek tak się spieni krew z ciemnością, a ciemność z brukiem, że odrośnie గak grom od ziemi i rozewrze niebiosa z hukiem. Bryła ciemna, miasto pożarne, గak lew stary, co kona długo, posąg rozwiany w dymy czarne, roztrzaskany czasów maczugą. I znów uగąć dłuto i rydel, ciąć w przestrzeni i w ziemi szukać, wznosić wieki i pnącze żywe na pilastrach, formach i łukach. I w sztandary dąć, i bić w kamień, aż się lew spod dłoni wykuగe, aż wykrzesze znużone ramię taki głaz, co గak serce czuగe