Spacerem po Guttentagu i Dobrodzieniu

Okres zadumy przed świętem zmarłych zainspirował mnie do pokazania resztek dawnego Guttentag. Jest widoczny brak zainteresowania samorządowców wizerunkiem miasta, ale z determinacją walczących z nauczaniem języka niemieckiego w przedszkolach. Zdają się być bardziej polscy od papieża Polaka. Ciekawostką jest usytuowanie grobów na cmentarzu komunalnym. Mieszkańcy Guttentag, Rusów i polskich żołnierzy traktowali jako okupantów. Jednak nie niszczyli miejsc ich pochówku. Co więcej, zdobywali się na zapalenie zmarłym znicza i kładli kwiaty. Jednak, dla wykazania, że się od nich odcinają, to groby mieszkańców Dobrodzienia w stosunku do grobów „okupantów” są usytuowane plecami, aby nie powiedzieć, że du…i. Dobrodzień swoje chwile świetności ma za sobą, jednak władze bliskie „dojnej zmianie” nie dostrzegają faktów, tak jak nie widzą „łuszczycy farbowej” komunalnego budynku usytuowanego ok. 100 metrów od ratusza. Ich wrażliwość jest nastawiona na anty-niemieckość i anty-śląskość. Usiłują udowadniać, że udział Guttentag w tzw. „powstaniu śląskim” był po polskiej stronie, co nie jest prawdą. Mieszkańcy spontanicznie podjęli się obrony przed tymi „powstańcami” walcząc dwa dni. (O tym będzie inny materiał). Wielka szkoda, że samorządowy nie stanęli na wysokości zadania i nie wyzbyli się swoich nacjonalizmów. Albowiem tak jak w przeszłości, tak i obecnie miasto jest zlepkiem wielu narodowości. Jest z tym problemem, że tak jak dawniej jedna ze stron usiłuje udowadniać, że jest dominująca. Naziści też tak próbowali i wiemy jak skończyli. A przecież wystarczy być tylko człowiekiem. To chyba nie za wiele.