Człowiek z lasu. 74-latek mieszka w bunkrze bez wody i prądu

Kiedyś Eugeniusz o niczym tak nie marzył jak o wolności. Statkiem chciał dopłynąć do lepszego świata. Ale utknął w tym gorszym. Od 15 lat mieszka w bunkrze bez wody i prądu. Wreszcie wolny, choć bardzo schorowany. Jadąc od strony Międzyzdrojów mniej więcej dwa kilometry przed tablicą Świnoujście trzeba zapuścić się w las. Biały plastikowy kanister porzucony na wyschniętej trawie to znak, że czas się zatrzymać. Tak Eugeniusz oznaczył sobie drogę – w razie gdyby zabłądził. Wiadomo: przecież nie młodnieje, ma 74 lata na karku. Jego dom to bunkier zbudowany jeszcze przez Niemców. Takich na wyspach Wolin, Uznam i Karsibór jest wiele. Miały być schronieniem dla żołnierzy broniących bazy Kriegsmarine (część sił zbrojnych Niemiec istniejąca w ramach Wehrmachtu). Kilkadziesiąt lat po wojnie, kiedy Polacy na dobre zadomowili się w Świnoujściu, bunkry nie są nikomu do niczego potrzebne. Niszczeją. Ale dla Eugeniusza okazały się zbawieniem. Kiedy został bez dachu nad głową, w bunkrze urządził sobie prowizoryczne mieszkanie. Naznosił ze śmietnika różnych rzeczy. Wstawił wąską wersalkę. Bez luksusów, ale na głowę nie padało. realizacja: Daria Różańska, Stefan Ronisz naTemat.pl 2019