Poszła po kawę i zniknęła. Ale kamery pokazały coś dziwnego | Sprawa Melanii Rea

Do małego baru niedaleko płaskowyżu San Marco wszedł mężczyzna z dzieckiem na rękach. Był roztrzęsiony, płakał i mówił, że jego żona Melania zniknęła zaledwie kilka minut wcześniej — podobno poszła po kawę i już nie wróciła. Na pierwszy rzut oka wyglądało to jak tragiczne zaginięcie młodej matki. Ale im dłużej karabinierzy sprawdzali historię jej męża, tym więcej szczegółów przestawało się zgadzać. Kamery nie zarejestrowały Melanii tam, gdzie powinna była przejść. Świadkowie jej nie widzieli. A zachowanie człowieka, który twierdził, że stracił ukochaną żonę, z każdą minutą budziło coraz więcej pytań. Dokąd naprawdę zniknęła Melania Rea? Dlaczego jej mąż tak dziwnie zachowywał się w pierwszych godzinach po zaginięciu? I jaką prawdę ukrywała historia kobiety, która rzekomo po prostu poszła po kawę?