Następna wojna Boeinga z Airbusem już się rozpoczęła

Przez siedemdziesiąt lat budowa nowego samolotu opierała się na jednej sprawdzonej formule. Znajdź lukę na rynku, zainwestuj pieniądze, stwórz coś lepszego i pozwól, by dekady zamówień zwróciły poniesione koszty. Boeing zrobił to z 707. Airbus zrobił to z A320. Ten cykl nigdy się nie załamał — aż do teraz. Dziś dwie firmy kontrolujące niebo stoją przed tym samym niemożliwym problemem w tym samym niemożliwym momencie. Samoloty, którymi lata cały świat, osiągnęły granicę swoich możliwości. Silniki potrzebne do stworzenia ich następców jeszcze nie istnieją. Jeden producent jest pogrążony w długach, drugi działa z ogromną ostrożnością, a każda linia lotnicza na świecie czeka na decyzję, której żadna ze stron nie może sobie pozwolić podjąć błędnie. To, co wygląda na niezdecydowanie, może być w rzeczywistości pułapką, która zamyka się od dwudziestu lat. To historia najdroższej decyzji w dziejach lotnictwa — zakładu, który zdecyduje, która firma będzie rządzić przestworzami przez następne pięćdziesiąt lat. To także opowieść o branży, która ledwo potrafi produkować samoloty już sprzedane klientom, a mimo to jest zmuszona ponownie postawić wszystko na jedną kartę.