Koleś mówi, że alimenty to mit. A potem pożycza 20 zł od kolegi.

Dziś w lombardzie życie napisało kolejny odcinek. Chłopak ze złamaną ręką, który zamiast w gipsie – ląduje w komisariacie. Tłumaczy, że nie walczył o pas, tylko o spokój ducha… ale ktoś mu ten spokój połamał razem z kończyną. Do tego Maklucha wraca po swoje legendarne słoniki, bo jak mówi – szczęście trzeba czasem odebrać osobiście. I jak zwykle nie sam, tylko z Taranem. O dziwo – tym razem bez próśb o dwa złote. Było trochę śmiechu, trochę współczucia i jak zwykle: odrobina chaosu, który jakimś cudem ma swój sens. 💬 W komentarzach możecie pisać, co jeszcze mam skomentować – może drugi kanał z klientami lombardu? 📸 Instagram: @KARMENIU95 📩 Kontakt: [email protected] Cytowane materiały:    • Prawdziwy Lombard - Odcinek 273 "Przypomni...      • Prawdziwy Lombard - Odcinek 271 "Złamana r...