Nasza Historia - odcinek 12: Tajemniczy świadek historii pod Dąbkowizną

Tajemniczy świadek historii pod Dąbkowizną. Schron Regelbau 120A wciąż przyciąga pasjonatów fortyfikacji Ukryty wśród lasów w pobliżu Dąbkowizny schron Regelbau 120A należy do najciekawszych zabytków sztuki fortyfikacyjnej na terenie powiatu legionowskiego. Choć dziś pozostaje jedynie częściowo zachowaną ruiną, jego historia sięga burzliwych wydarzeń dwóch wojen światowych i stanowi niezwykłe świadectwo militarnych dziejów regionu. Korzenie sięgają I wojny światowej Historia umocnień, których częścią był schron Regelbau 120A, rozpoczyna się podczas I wojny światowej. W latach 1915–1916 Niemcy rozpoczęli budowę rozległego systemu fortyfikacji znanego jako „Przedmoście Warszawskie” (niem. Brückenkopf Warschau), mającego zabezpieczać podejścia do Warszawy. Na odcinku od Beniaminowa do Józefowa powstało wówczas ponad sto żelbetowych schronów połączonych siecią okopów oraz umocnień polowych. Ważnym elementem systemu były także drogi rokadowe, umożliwiające szybkie przemieszczanie wojsk i zaopatrzenia w obrębie całego przedmościa. Od rozbiórki do ponownej rozbudowy Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości większość niemieckich fortyfikacji zaczęto rozbierać. Beton i stal były wówczas cennymi materiałami budowlanymi, których brakowało w odbudowującym się kraju. Proces likwidacji umocnień przerwano jednak latem 1920 roku, gdy część schronów i linii obronnych została wykorzystana podczas wojny polsko-bolszewickiej. Do idei rozbudowy przedmościa Niemcy powrócili po zajęciu Polski. Wiosną 1941 roku rozpoczęto budowę nowych obiektów, wśród których znalazł się schron obserwacyjny Regelbau 120A. Prace zostały jednak wstrzymane już po kilku miesiącach. Oczy niemieckiej artylerii Regelbau 120A był typowym schronem przeznaczonym dla obserwatora artylerii. Jego zadaniem było prowadzenie obserwacji pola walki i przekazywanie informacji jednostkom artyleryjskim. Obiekt posiadał klasę odporności B, co oznaczało wysoką wytrzymałość na ostrzał. Konstrukcja była zdolna wytrzymać bezpośrednie trafienia ciężkimi pociskami haubicznymi oraz bombami lotniczymi. Załoga liczyła dziewięć osób. Dla zapewnienia obrony bezpośredniej przy wejściu umieszczono strzelnicę flankującą, umożliwiającą prowadzenie ognia przeciwko nacierającemu przeciwnikowi. Wysadzony przez Sowietów We wrześniu 1944 roku wycofujące się wojska niemieckie opuściły schron. Wkraczające oddziały Armii Czerwonej uznały jednak obiekt za potencjalne zagrożenie w przypadku niemieckiego kontrataku. Zapadła decyzja o jego zniszczeniu. Potężna eksplozja doszczętnie zrujnowała główną część schronu wraz ze stanowiskiem obserwacyjnym, pomieszczeniami łączności, komorą filtrów oraz salą map. Siła wybuchu była ogromna. Ważące kilkadziesiąt ton fragmenty żelbetowego stropu zostały rozrzucone na odległość kilkunastu metrów od miejsca detonacji. Powojenne losy i turystyczna atrakcja Po zakończeniu wojny ruiny schronu znalazły nowe zastosowanie. Saperzy wykorzystywali je jako miejsce niszczenia min oraz niewybuchów odnajdywanych podczas rozminowywania okolicznych terenów leśnych. Dziś pozostałości Regelbau 120A są chętnie odwiedzane przez miłośników historii, militariów i fortyfikacji. Monumentalne bryły rozrzuconego żelbetu do dziś robią ogromne wrażenie i przypominają o dramatycznych wydarzeniach, które rozgrywały się na tych terenach podczas II wojny światowej. Osoby planujące zwiedzanie powinny jednak zachować szczególną ostrożność. Ze względu na zły stan techniczny i liczne uszkodzenia konstrukcji poruszanie się po terenie schronu wymaga rozwagi oraz przestrzegania zasad bezpieczeństwa.