"Szop pracz inwazyjny gatunek obcy"

Dolina Środkowej Odry, kraina czapli, żurawi, bielików, kaczek i setek innych gatunków ptaków. Na polach i w lasach pojawia się jeleń, dzik, lis i borsuk, przez trzciny przemyka wilk... Do tej wyjątkowej krainy bioróżnorodności zakradł się zły charakter w czarnej masce na oczach. Nie trudno go spotkać, nie trudno też ulec jego fałszywemu urokowi. Szop pracz do Europy został sprowadzony przez człowieka z Ameryki Północnej. W XIX wieku popularne były historie o traperach przemierzających amerykańskie lasy, równiny i góry. Długi nóż i czapka z szaro-czarnym ogonem były synonimem męskości. I tak szop pracz trafił do hodowli zakładanych w Niemczech. Moda na szopie czapki szybko minęła, II Wojna Światowa ostatecznie zakończyła futrzaną karierę szopa w Europie. A sam szop zaczął życie na wolności. Ta wolność oznaczała brak naturalnego wroga z jednej strony a z drugiej nowe terytoria pełne pożywienia. Przy pierwszym spotkaniu trudno szopa pracza nazwać bezwzględnym drapieżnikiem. Przypadkowo napotkany zazwyczaj nie ucieka a przygląda się człowiekowi. To jak poluje i jak zachowuje się widać na nagraniach z fotopułapek. Od kilku lat za pomocą ukrytych kamer obserwuje życie szopów. To bardzo inteligentne zwierzę. Populację szopa pracza Niemcy w swoim kraju szacują na ponad milion dwieście tysięcy osobników. Ta liczba nadal rośnie. Dlatego szop szuka nowych terenów zasobnych w pożywienie. I takie miejsce znalazł w naszym kraju. Nie tylko żyje w lasach ale też wybiera poddasza domów, opuszczone budynki. Zamieszkał tuż przy ludzkich siedzibach a to oznacza zagrożenie pasożytami i chorobami jakie szop przenosi. Nietrudno się zakochać w tej puchatej głowie. Wiele osób nie wyobraża sobie, by ten futrzak był zagrożeniem dla innych gatunków. Dlatego małe, porzucone szopy są często zabierane do domów czy specjalnych azyli dla zwierząt. Pochylając się nad losem szopa zapominamy o tysiącach ptaków, które co roku są zagryzane przez szopy. Giną pisklęta i dorosłe osobniki. Wysokie drzewo czy gniazdo w trzcinach nie zapewniają ochrony w trakcie lęgów. Jeżeli wszyscy nie zrozumiemy, że jedyną skuteczną obroną przed szopem jest ich eliminacja, za kilka lat zaskoczy nas cisza panująca nad łąkami i lasami. Każde oczko wodne, staw, jezioro, ciek wodny jest już dzisiaj zasiedlony przez szopy. Szop pracz jest gatunkiem inwazyjnym i nie podlega ochronie na terenie Unii Europejskiej. Zakazana jest jego hodowla i przetrzymywanie.