Lodołamacz kontra Zalew Zegrzyński

Wiał wiatr, przepraszam za jakośc dzwięku. Dobrze przygotowana wyprawa lecz porażka logistyczna. Spodziewałem się w tym samym czasie zrobić dwa razy większą drogę, planowałem rozbić namot,napalić w piecu, zjeśc, odpocząć. Wycieczka zamieniła się w męczarnie, osiągnołem kres swoich możliwości fizycznych. Trzykrotnie moja rozpacz sięgała dna. Ostatnie wyzwanie czyli część zalewu Zegrzyńskiego to był sprawdzian odporności psychicznej, trudności z utrzymaniem kierunku i krańcowe zmęczenie, brak zaplanowanego ciepłego posiłku, chęć wyjścia z kanu na taflę (która by mnie nie utrzymała i prawdopodobnie nie dałbym rady wejść spowrotem do kanu) by przyśpieszyć płynięcie (myśl typowo paranoiczna). ZA STERAMI PODUSZKOWCA OSOBIŚCIE PREZES LEGIONOWSKIEGO WOPR PAN KRZYSZTOF JAWORSKI