DGE - BITWA PIĘCIU ARMII (SzUsty Blend)

Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła. George Orwell, Rok 1984 SzUsty:   / szustyblend     / szustyszesc   donGURALesko:   / djdziadzior     / djdziadzior   INNE UTWORY DONGURALESKO:    • donGURALesko - 451° Fahrenheita (prod. Lan...      • donGURALesko - O'Kruca feat. The Returners...      • donGURALesko - Niesiemy Dla Was Bombę (pro...      • donGURALesko -  Betonowe Lasy Mokną feat. ...   TEKST: [HOOK] [Zwrotka 1] To dla kurw to, kulam to gówno Zaczynam na Raszynie Spotkasz mnie pod sklepem nie w telebimie Rym płynie, interes kwitnie Żule kupują żytnie To trutnie życie ich okrutnie wytnie W oknie stary pies szczeka, taryfiarz czeka Moknie plandeka, monopol tutaj jest jak Mekka Wyje karetka, w kieszeni ostatnia bletka Na przystanku klientka na typa wściekła On wściekły na nią Razem się ranią i mamią Emocji banią, jadą z bajerą tanią Gruby kierowca prawie śpi w autobusie Marzy o żonie, marzy o forsie na koncie Za nim elegant tani gdzieś tarawani Studenci dwaj najebani, pili winiak tani I pani smutna, co przyjechała z Kutna Myślała, że jest rezolutna Bywa okrutna – noc Dla niej krótka, moknie brudna szyba Wódka w dygach, dobra kurwa, bywa Gówno pływa, leniwa zegarka tarcza Tym nie zbywa, którym ledwo co starcza Nie pisał tego Puszkin, na osiedlach staruszki Ciągną wózki i gną z kibli puszki Mordercy Popiełuszki już na wolności Od dziewięćdziesiątych pościg, w chuj możliwości, ziom Paru gości wypatruje okazji, ogry z Eurazji Co mają siłę perswazji Ktoś słucha Inwazji na MP trójce Ten koleś w czerwonej kurtce świeżo po bójce Zlazł z drzewa i szuka ofiary, wzrokiem strzela do wiary W nocy miewa koszmary, zatem wziewa opary Mama Krwawa Mary, tata Brudny Harry Teraz siedzi i pierdoli świat cały Jak był mały to chciał być strażakiem, cowboyem Niebieskim ptakiem, Zorro, został łajdakiem Nie klaszcze Klakier, moknie brudny zielony lakier [HOOK] [Zwrotka 2] Odrobiłem życia lekcje i zgubiłem swą agresję Dziś robię swoje i pierdolę całą resztę Dziś robię poezję, a te leszcze wciąż płaczą Niech się tłumaczą, zarabiam swoją pracą Jestem słów bacą, strzelam procą w czołg Słów gorący prąd wchodzi nocą pod blok Wbiją się w szok wszystkie rury i fujary Spece od zdrady, co kraczą że nie dasz rady Że jesteś słaby, i że zjedzą Cię układy I trochę ogłady, każdy skończy jak trup blady Zasady mam własne, proste i uczciwe Słowa prawdziwe, nie szukam dziewic wśród dziwek Spojrzenie krzywe, dam przekazem napiwek im Zwierzenie chciwe, co nagania narybek im Nie z byle kim, dzisiaj ostrożnie tańczę Schodzę w głębię, skaczę w Czarną Hańczę A diable harce zostawiam za sobą Idę swoją drogą, nic zrobić mi nie mogą Moją nagrodą mojej księżniczki wzrok A nie hajsu pogoń i z pożogą wzrost Na rap kanale tańczę, odganiam brudne myśli W Rzeczpospolitej zazdrości i zawiści Od szybkich korzyści wolę te długofalowe Jebać ambicje niezdrowe, popiołem posypuję głowę dziś [HOOK] [Zwrotka 1] Mówi Giovanni Dziadzia, na nodze Damani Dada Armani garniak brat, na fali latam Na bani gadam, grunt pod nogami badam Choć los wali na sagan, z grani nie spadam Mechanizm Bragga chaos, jak w Somalii bałagan Dobra dla ziomali rada, weź nie udawaj Wstawaj po upadku, przodków miej za świadków Słabych lepiej traktuj, nie zazdrość w żadnym wypadku I nie paktuj z demonami bratku Nie neguj faktów, nie mów, że wyrośnie kaktus Ci Rymem szatkuj ich, dobrze traktuj bit Masz dość statków to się ustatkuj dziś I nie mędrkuj, w bagnie nie wędkuj Szukaj prawdy dźwięku, przyszłość trzymaj w ręku I nie komentuj tych bez dokumentów I bez dobytku, bez domu, bez zbędnych zbytków Przy korytku każda świnia kwiczy Wilk szuka zdobyczy, pies ujada na smyczy Co się liczy? świat przyczyn i skutków Guliver wśród krasnoludków w krainie smutku Zrywa więzy, bo wierzy, wie, że zwycięży Samsara krąży, los leży w jaskini węży Wszechpotężny miecz moja nadzieja Biegając w kniejach, milion oddechów ma epopeja Beznadzieja? nie dla nas, nam nie pisana (brat) Będzie nam dana nagroda niespodziewana (brat) Pod wozem kanał, na wozie banał rządzi Rząd rzęzi, szarpie zwierz na uwięzi się Szumi las, płynie czas, słowa płyną Są, miną, mkną, obłoki płyną Pod peleryną prawdy nie całkiem zmokną Choć na początku i końcu jest samotność [HOOK] © For copyright issues/business drop me a quick email: [email protected] Kim jestem? SzUsty - jestem osobą odpowiedzialną za mixowanie i tworzenie nowych, świeżych wersji utworów wielu topowych artystów w Polsce. Moja praca to przede wszystkim mix i master oraz montaż mash-up'ów (filmów utworzonych specjalnie pod dane utwory). Do każdego utworu dodaje własne unikalne brzmienie, które w połączeniu z instrumentalem i wokalem tworzą jedną, spójną i świeżą całość. Twórca: SzUsty ~-~~-~~~-~~-~ Jeśli podobał Ci się ten blend, koniecznie zobacz też poprzedni! ✨👀: "Pezet x sanah - Kiedy umrę kochanie? (SzUsty Remix) 2025 "    • Pezet x sanah - Kiedy umrę kochanie? (SzUs...   ~-~~-~~~-~~-~