Kajdany Pragnień | Piosenka PL | Mato Seihei no Slave

Piosenka w tym tekst są moje. Zanim zadasz pytanie czytaj opis poniżej. Piosenki które tworzę posiadają wygenerowany bit, ponieważ tak jest po prostu lepiej i wygodniej, oraz zmodulowany głos, dlaczego ? Bo nie widzę sensu narzekać na technologię skoro można ulepszyć wszystko, by nie brzmiało to jak tani mikrofon do gier. W komentarzach można oczywiście sugerować pomysły na to, jakie utwory chcielibyście zobaczyć. Mój tekst: Gdy otchłań woła mnie po imieniu, nie wiem już, czy to strach, czy znak. W obcym świecie, w cudzym cieniu, uczę się, jak powstrzymać upadek. Nie patrz w dół, gdy ziemia pęka. Nie drżyj, kiedy nadchodzi mrok. Jeśli chcesz przetrwać ten chaos, musisz oddać serce w moje dłonie. Nie byłem nikim, tylko cieniem w tłumie, zagubiony głos bez miejsca i barw. Aż spojrzałaś tak, jakby wojna już od dawna znała mój kształt. Nie szukałam więzi, nie szukałam słabości, tylko broni, co przetrwa każdy cios. Lecz w twoich oczach zobaczyłam coś, co burzy mój chłodny głos. Jeśli mam spłonąć, to w twoim blasku. Jeśli mam ufać, to tylko raz. W kajdanach siły odnajduję siebie. W twojej odwadze pęka mój głaz. Skuj mnie rozkazem, a stanę do walki, choć moje ciało rozsypie się w pył. Poprowadzę cię przez przeklęte bramy, choć dobrze wiem, jak okrutny jest los. Na granicy bólu i pragnień, tam gdzie serce uczy się trwać, ty jesteś ogniem w mojej ciemności, ja jestem głosem, co każe ci wstać. Każda przemiana rozdziera ciszę, jakby mój oddech nie należał do mnie. A jednak biegnę dalej ku tobie, jakbym w tym bólu odnalazł sens. Nie mogę pęknąć, nie mogę zawahać, na moich barkach spoczywa ten świat. Lecz gdy cię widzę znów rannym przede mną, coś we mnie krzyczy, by cofnąć czas. Twój głos jak ostrze prowadzi mnie w noc. Twój upór jak płomień przecina mój chłód. Oddam ci wszystko, nawet ostatni oddech. Nie pozwolę, byś zgasł tu znów. Skuj mnie rozkazem, a stanę do walki, choć moje ciało rozsypie się w pył. Poprowadzę cię przez przeklęte bramy, choć dobrze wiem, jak okrutny jest los. Na granicy bólu i pragnień, tam gdzie serce uczy się trwać, ty jesteś ogniem w mojej ciemności, ja jestem głosem, co każe ci wstać. Nie nazywaj tego przeznaczeniem. To wybór, którego bałam się znać. Nie nazywaj mnie tylko narzędziem. Przy tobie nauczyłem się trwać. Jeśli upadniesz, podniosę ten ciężar. Jeśli rozkażesz, oddam ci gniew. W świecie, gdzie wszystko chce nas złamać, my staniemy ponad losem i snem. Skuj mnie rozkazem, niech pękną kajdany, bo już nie boję się własnych ran. Jeśli mam chronić ten świat i ciebie, poniosę ciężar aż po kres gwiazd. Na granicy bólu i pragnień, tam gdzie noc nie umie już trwać, ty jesteś sensem w mojej walce, ja jestem siłą, co nie da ci spaść.